Wraz z początkiem wakacji moi rodzice nareszcie dali się namówić na kolejnego psa. Jeśli nie wiesz, o co chodzi, kilka postów niżej jest wyjaśnienie.
Wybór padł na pewną cudowną psinę o imieniu Luiza.
Izunia przebywa aktualnie w schronisku, przyzwyczajamy ją do siebie. Wyprowadzamy na spacery, głaszczemy, dajemy smakołyki... Poznałam jej historię i... jestem wstrząśnięta. Krew mnie zalewa, gdy słyszę o tym, jak to psina błąkała się po ulicach w celu znalezienia pożywienia czy chwilowego miejsca do spoczynku.
W międzyczasie poznałam wiele innych psów - "uśmiechającą" się parówkę szczęścia, Sarę.
Perełkę, która szczęśliwie znalazła dom.
"Dużego małego", jak nazywałam pewnego ogromnego, ale też bardzo kochanego szczeniaka.
Niewidomego owczarka niemieckiego, który nie potrafił się kontrolować podczas przesiadywania w boksie.
No i małego mieszańca husky, przypominającego mi z pyszczka Myszkę Miki.
Wszystkie te psy sprawiły, że zapragnęłam odnaleźć ich poprzednich właścicieli, zaciągnąć siłą przed boks swojego pupila i powiedzieć: "Proszę, to jest istota, która oddała całe swe miejsce w sercu, poświęciła każdą myśl t o b i e. Proszę, popatrz jej prosto w oczy, które patrzą jak małe dziecko, że ich nie kochasz i ich nie chcesz. Łatwiej uderzyć niż powiedzieć, prawda?".
Postanowiłam zostać wolontariuszką w tym schronisku. Niestety, będę mogła to zrobić dopiero po skończeniu 18 lat. Troszkę sobie poczekam, ale gdy widzę te wszystkie istoty, czekające tylko na to, by je pogłaskać, zapewnić, że są bezpieczne - wiem, że warto.
Oto strona, na której możecie się dowiedzieć, co zrobić, by pomóc pokrzywdzonym zwierzętom lub gdzie zgłaszać, gdy takowej krzywdy jesteśmy świadkiem.
PAMIĘTAJCIE - PIES CZY KOT, NIEWAŻNE CO TO JEST - ONO TEŻ MA UCZUCIA!