Po dość długiej przerwie - witam ponownie!
Aktualnie siedzę w domu, wsłuchując się w piosenki Comy. Jestem chora i mam ochotę spać. Ale co tam, może warto napisać coś pozytywnego do nieznajomych, a nuż mnie to wyleczy.
Aktualnie siedzę w domu, wsłuchując się w piosenki Comy. Jestem chora i mam ochotę spać. Ale co tam, może warto napisać coś pozytywnego do nieznajomych, a nuż mnie to wyleczy.
No, to przerwa na wypluwanie płuc.
Dziś postanowiłam dodać troszkę zdjęć mojego autorstwa. Nie jest ich dużo, fotograf ze mnie beznadziejny, sprzęt również.
(gdzie kucharka jest Weroniką...)
(czy tylko mnie orzechy włoskie przypominają płuca?!)
(obraz w pokoju, NIE mojego autorstwa)
(jeszcze trochę i będę dokarmiać ptaszki! :))
Osobiście wszystkie mi się podobają. Dlaczego? Bo są moje! Nie muszą być cudowne, ważne, że moja ręka przyczyniła się do stworzenia tego. Ważne, że coś mnie interesuje i dążę do tego.
Lisek z ogromnymi uszkami na jednym ze zdjęć to nikt inny jak Lucek - psina przygarnięta ze schroniska. :) (Lucek to tak naprawdę Lusia, ale ciiii, lubię tak na nią mówić)
Notka dość chaotyczna, aczkolwiek taką planowałam. W dodatku, mózg mam przyćmiony chorobą...
No, jeśli ktoś ma ochotę na więcej zdjęć mojego autorstwa - zapraszam na instagrama. :)
Aha, pamiętajcie: "Jutro czeka na Twój uśmiech"
Do zobaczenia!
Do zobaczenia!




