so far away but still there
Stało się. Mój najlepszy przyjaciel, po szesnastu latach czuwania nade mną - opuścił mnie. Już na zawsze.
Gdy dowiedziałam się, że mój pies Czarek odszedł, wpadłam w rozpacz. Do tej pory łzy nie chcą przestać płynąć po mych policzkach.
Dziś jest troszkę lepiej. Wiem, że tam jest mu znacznie lepiej. To niesamowite, jak człowiek może się przywiązać do zwierzęcia.
Zdałam sobie sprawę, jak wiele mi on dał. Miłość, zrozumienie, uśmiech na twarzy...
Dał mi wrażliwość, uczucia, docenienie innej istoty. Możliwość zrozumienia kogoś bez użycia słów.
Wszyscy płakali. Mama, tata, babcia... Ci, którzy docenili istnienie tego zwierzęcia.
Szesnaście lat. Tak szybko to wszystko minęło.
Wiecie, co jest najgorsze? Zrozumiałam, jakie życie jest unikatowe, bezcenne.
Dzięki temu psu zaczęłam doceniać życie.
Jakaż to szkoda, że nie da się Ciebie już wskrzesić.
Miłego odpoczynku, mój bracie. Zasłużyłeś na to.
Szesnaście lat. Tak szybko to wszystko minęło.
Wiecie, co jest najgorsze? Zrozumiałam, jakie życie jest unikatowe, bezcenne.
Dzięki temu psu zaczęłam doceniać życie.
Jakaż to szkoda, że nie da się Ciebie już wskrzesić.
Miłego odpoczynku, mój bracie. Zasłużyłeś na to.
