Pages - Menu

wtorek, 27 maja 2014

You are the perfect box to keep my heart in...

so far away but still there

Stało się. Mój najlepszy przyjaciel, po szesnastu latach czuwania nade mną - opuścił mnie. Już na zawsze.
Gdy dowiedziałam się, że mój pies Czarek odszedł, wpadłam w rozpacz. Do tej pory łzy nie chcą przestać płynąć po mych policzkach.

Dziś jest troszkę lepiej. Wiem, że tam jest mu znacznie lepiej. To niesamowite, jak człowiek może się przywiązać do zwierzęcia. 
Zdałam sobie sprawę, jak wiele mi on dał. Miłość, zrozumienie, uśmiech na twarzy...
Dał mi wrażliwość, uczucia, docenienie innej istoty. Możliwość zrozumienia kogoś bez użycia słów.
Wszyscy płakali. Mama, tata, babcia... Ci, którzy docenili istnienie tego zwierzęcia.
Szesnaście lat. Tak szybko to wszystko minęło.
Wiecie, co jest najgorsze? Zrozumiałam, jakie życie jest unikatowe, bezcenne.
Dzięki temu psu zaczęłam doceniać życie.

Jakaż to szkoda, że nie da się Ciebie już wskrzesić.
Miłego odpoczynku, mój bracie. Zasłużyłeś na to.




niedziela, 18 maja 2014

Powietrze po deszczu.


Zebrałam się w sobie i piszę tu coś. Nareszcie!
W ostatnich dniach krople deszczu niemiłosiernie wystukiwały rytm na mych oknach. Byłam zachwycona tym jakże uspokajającym odgłosem. Wczorajszy dzień spędziłam na czytaniu świetnej książki autorstwa Karin Slaughter - "Zbrodniarz". Zawsze ciągnęło mnie do kryminału, więc to dzieło bardzo przypadło mi do gustu.
Po co to piszę? Nie wiem.
Mam ochotę opisać mój zwyczajny, nudny jak cholera, dzień.
Boję się, po raz pierwszy w życiu, wywiadówki. Już widzę minę rodziców na widok kilku słabszych ocen, które mi wpadły.
To nie tak, że się opuściłam w nauce - wręcz przeciwnie, staram się bardziej niż rok temu. Tylko co mi po staraniach, gdy z fizyki sprawdziany można zobaczyć na internecie, nauczyciele co chwila zmieniają zdanie w różnych sprawach.
Jeśli tak ma wyglądać, no nie wiem, próbny test na koniec drugiej klasy - pasuję.
Wieczny brak organizacji zaniknął u mnie. Jeśli wiem, że nie umiem na przykład na sprawdzian z matematyki - uczę się kilka dni wcześniej.
Ostatnio jednak nie mam już nawet na to siły. Mogłabym się uczyć nawet i całe życie tej matematyki, i tak leżę na sprawdzianie czy kartkówce. Litości!

Przypuszczam, że pod koniec czerwca pomyślę sobie: "Rok szkolny 2013/2014 zaliczam do najmroczniejszych w całym moim życiu".
Mówię poważnie.

wtorek, 6 maja 2014

Kto jest naszym przewodnikiem?


***
Kto piorunom ostrzy groty?
Kto z impetem nimi miota?
Kto przejrzyste kule gradu
Ciska z pasją w maszty statków?

***

Dzisiaj chciałabym zastanowić się nad tematem naszego przywódcy.
Otóż właśnie - któż nim jest?
Codziennie zmagamy się z wieloma problemami, sytuacjami, które każą nam podejmować dane decyzje.
Kto, lub może co, pozwala nam wybrać pomiędzy możliwymi opcjami?
Niby podejmujemy decyzje samodzielnie, przetwarzamy informacje w mózgu i tam wybieramy to, co według nas jest słuszne.
Czy aby na pewno?
Wiele razy spotkałam się z tym, że ktoś zmusza mnie do podjęcia danej decyzji - mówią, że na tym skorzystam, tak będzie najlepiej... A przecież robią to dla własnych celów.
Zastanawia mnie, czym kierują się ludzie w swoich wyborach.
To niesamowite, jak każdy człowiek potrafi myśleć w inny sposób.
Czy można powiedzieć,że doświadczenie jest naszym przewodnikiem? Teoretycznie tak, to dzięki niemu wydaje nam się, że podjęliśmy słuszną decyzję.

Nie mam pojęcia, o co chodziło w tej notce, ale cieszę się, że ją napisałam.
Potrzebowałam takiej głębokiej refleksji, ot tak, dla rozluźnienia.

A wy, co o tym wszystkim sądzicie? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach. :)